Rodzimy się po to, by umrzeć, a reguły kultury utwierdzają nas w tym przekonaniu, choć niechętnie w taki sposób myślimy, skupiając się na kolejnych „przejściach” – narodzinach, dojrzałości, małżeństwie – mimo iż przybliżają nas one do nieuchronnego momentu, kiesy w jednostkowym wymiarze ów cykl zamknie się ostatecznie.