Akumulacja agresji, które dotknęły ludność Zachodu między rokiem 1348 a początkiem XVII wieku, wywołała w całym społeczeństwie głębokie zachwianie psychiczne, o którym świadczą wszystkie języki owych czasów słowa i obrazy. Powstała „kraina strachu”, wewnątrz której cywilizacja czuła się „zdeprymowana” i którą zaludniła chorobliwymi urojeniami. Ta przedłużająca się trwoga groziła rozkładem społeczeństwa, tak jak mogła druzgotać osobowości poddane powtarzalnym stresom. Mogła więc wzbudzać zjawiska niedostosowania, myślowej i uczuciowej regresji, pomnożyć fobie, wzmagać postawę odmowy i rozpacz. Jest rzeczą znamienną zobaczyć, jak uparcie książeczki do nabożeństwa i kazania zwalczały u chrześcijan pokusę zwątpienia w obliczu nadchodzącej śmierci: jawny dowód, że na dość szeroką skalę ulegano pokusie rozpaczy i że wielu czuło bezsilność wobec wroga tak przeraźliwego jak Szatan.