Kiedy wybuchła II wojna światowa, Göring obiecał mieszkańcom Berlina, że jeśli jakikolwiek nieprzyjacielski samolot naruszy przestrzeń powietrzną III Rzeszy, to wówczas on zmieni swoje nazwisko na Meyer. Berlińskie syreny przeciwlotnicze szybko więc zaczęto określać trąbkami Meyera. Ich dźwięk sygnalizował mieszkańcom Berlina konieczność spędzenia kilku godzin w schronie lub piwnicy, co dzieciom osładzały gry planszowe, a dorosłym liczne romanse. Receptą na alianckie naloty miało być totalne zaciemnienie miasta, najbardziej skorzystał jednak na nim seryjny morderca, który długo pozostawał nieuchwytny.