Biorąc na warsztat badawczy prozę artystyczną Edwarda Stachury, Waldemar Szyngwelski musiał zmierzyć się zarówno z dotychczasowymi ustaleniami krytycznymi, jak też zaproponować własną wizję odczytania dorobku autora "Siekierezady". Przyznać trzeba, że w rozgwarze rozmaitych opinii niełatwo było przebić się z głosem własnym. Aby ten głos był słyszalny, należało odrzucić to, co stereotypowe i upraszczające we wcześniejszych interpretacjach; należało zaproponować nowoczesną wizję lektury dla utworów, które zastygły już w polonistycznych odczytaniach. Z jednej strony zmierzyć się z tradycją lektury krytycznej, której znakiem rozpoznawczym jest przede wszystkim Henryk Bereza, z drugiej - z tradycją lektury naukowej, wywoływanej głównie nazwiskiem Krzysztofa Rutkowskiego. Autor ocenianego studium zaproponował połączenie obydwu tych ról, lecz w odmiennym, polemicznym kontekście. Wyszła z tego całkiem ciekawa i nowa sprawa [...]. Jak przystało na pracę historycznoliteracką, została ona napisana zarówno z należytym szacunkiem wobec poprzedników, jak i ze świadomością własnego miejsca wśród badaczy pisarstwa autora "Się" [...].