Bałem się częściej niż moi rówieśnicy - było to w pierwszych latach szkoły podstawowej. Przebyte w dzieciństwie choroby z Heinego-Medina włącznie spowodowały, że czułem się słabszy i koledzy chętnie to wykorzystywali, demonstrując na mnie swoją tężyznę fizyczną. Nie potrafiłem temu przeciwdziałać. Przełom nastąpił niespodziewanie. Któregoś dnia na ulicy zaatakowało mnie i moją siostrę trzech starszych ode mnie chłopaków. Niech się dzieje co chce - pomyślałem - ale Lidki nie pobiją. Desperacko ściągnąłem z głowy skórzaną pilotkę z metalową sprzączką i zacząłem nią wymachiwać, trafiając boleśnie napastników. Uciekli, a ja przestałem się bać częściej, niż inni. Zrozumiałem, że aby się obronić muszę przede wszystkim taką próbę podjąć.