W historii Piotra zawsze znajduję motyw odpowiedni do modlitwy. Uczy mnie wyrażać przed Bogiem najgłębsze rozterki serca. Jego rozmowa z Jezusem nad jeziorem Tyberiadzkim, która kończy się wezwaniem: "Pójdź za Mną", nie pozwoliła mi pożegnać się z Piotrem. Oczami wyobraźni widziałem jego oczy wykąpane w łzach bólu i szczęścia, i poczułem jego silne pragnienie, aby pozwolić się wreszcie opasać przez Innego, i poprowadzić, dokąd nie chce.