Kto wydaje się bardziej inteligentny: ten, który uzyska ocenę celującą z trudnego egzaminu ucząc się przez dwa tygodnie po 10 godzin dziennie? Czy Piotr, który również zdał celująco, ale uczył się tylko przez kilka godzin w nocy tuż przed egzaminem, a wcześniej (przez dwa tygodnie) intensywnie balował? Któremu z nich osoby z otoczenia prorokują lepszą przyszłość? Który uzyska większe poparcie członków komisji jako kandydat na roczne stypendium w Yale University?