"...znów wrzesień. Znajomi pytają mnie o moje najciekawsze zdarzenie z minionych wakacji, a ja najmocniej zapamiętałem pijanego faceta na Zakopiance. Szedł z Pcimia w kierunku Stróży, odwrócony tyłem do drogi szybkiego ruchu. Prawą nogę, wysuniętą do przodu, posuwał po ciągłej linii znaczącej pobocze, lewą dociągał do prawej, znów prawa, lewa i tak dalej. Równo i dokładnie. Jego ramiona zwisały nieruchomo i wskazywały na całkowitą rezygnację, a opuszczona bezradnie głowa uporczywie śledziła trakt jego podróży. Za jego plecami pędziły setki samochodów, a ON wolno, ale precyzyjnie i uporczywie, jak trolejbus, którym dawno temu jeździłem z Gdyni do Orłowa, podążał do przodu..."