Oddając w ręce Czytelnika niniejsza książeczkę, autor zdaje sobie w pełni sprawę z jej bardzo szkicowego charakteru. Aby zmieścić się w objętości podyktowanej formatem i charakterem serii, musiał zdecydować się na omówienie jednych, a pominięcie innych zagadnień. Przecież ów główny plac miasta, a niegdyś stolicy kraju, zawiera w swych ciasnych ramach więcej historycznych wspomnień niż kilometry żyznych równin czy malowniczych wzgórz w dorzeczach Wisły, Warty i Bugu. Gdyby nie fakt, że przed kilku laty krakowska rada miejska dokonała wymiany pokrycia powierzchni Rynku, przystrajając ją nowymi kamiennymi płytami, można by się uciec do starego zwrotu o "brukach będących świadkami".(...)