Pierwsza książka Alberta Slugockiego wydana w Polsce (wkrótce wyjdzie w innym wydawnictwie kolejna, autobiograficzna), zawierająca opowieść o żołnierskim losie, niestety tragicznym, Stana (Stanisława) Morawieckiego, który służąc już na drugiej misji bojowej podczas Korean War (wojny koreańskiej) nie posiadał jeszcze obywatelstwa amerykańskiego, a Polska jego lat dziecinnych – z idyllicznym dworem ziemiańskim gdzieś koło Zaleszczyk, kochającymi rodzicami, dziadkami etc. – już nie istniała, dlatego na „nieśmiertelniku’, który nosił na szyi widniała informacja „no next of kin” (brak krewnych), a w jego aktach personalnych wpisano „no home address” (brak dresu stałego zamieszkania), to samo, dodajmy, co na „nieśmiertelniku” czy w aktach personalnych Autora książki. Łączyła ich także żołnierska dola i frontowa przyjaźń. Niby krótka, ale jakże brzemienna w skutkach. Potwierdzam z całym przekonaniem to, co napisałem we wstępie: "Opowieść Alberta Slugockiego o losach Stana, frontowego przyjaciela, jest również kompozycją niedokończoną, bo resztę tajemnic bohater książki zabrał ze sobą do grobu, ale to, co zostawił, co zdążył opowiedzieć swemu przyjacielowi, zapiera dech w piersiach, wyciska łzy z oczu. Dlatego chwała Bogu, że pan Albert zechciał ją w końcu opowiedzieć. Dzięki temu pamięć o Stanie nie zaginie i zostanie przekazana dalszym pokoleniom”.