Autor najwyraźniej uważał, że kłopoty z jego górną kończyną, do jakich doszło kilkanaście lat po spożyciu roślin zawierających substancję o właściwościach psychoaktywnych (w tym przypadku chodzi o psylocynę) były spowodowane tymże spożywaniem. Tak należy odczytywać przesłanie zawarte w obu opowiadaniach, na które składa się omawiana pozycja. Zapewne nie dowiemy się nigdy, czy jego przeżycia opisane w części pierwszej (stymulowane przez bliski kontakt z roślinami zawierających wymienioną substancję) opowiedziane zostały wiernie i w jakim stopniu. On zarzeka się, że dokładnie wszystko tam zawarte wydarzyło się naprawdę. Gdyby istotnie tak było, to mielibyśmy do czynienia z czymś w rodzaju uwspółcześnionego paktu z diabłem. Tyle, że zapłata następowałaby jeszcze za życia tu na ziemi. O tejże zapłacie traktowałoby drugie opowiadanie, od którego całość bierze tytuł.