W poemacie Mariana Jana Kustry odbija się raz jeszcze pojęciowa trójca tyle już razy noszona na sztandarach i rzucana w błoto historii czy - jak chcą niektórzy - posthistorii, a mianowicie: Bóg, honor, ojczyzna. Poezja uwiarygodnia jej istnienie, poeta jest jej strażnikiem. Mocne, romantyczne z ducha, pragnienie bycia wieszczem, wiara w natchnienie pochodzące od Boga i na świat się rozlewające, przede wszystkim zaś kompletnie już passe we współczesnych eksperymentach lirycznych - wiara w poezję. To składniki romantycznego ducha, do którego łatwo odnaleźć drogi pomiędzy strofami Kustry. Poemat staje się, momentami rozpaczliwą, obroną tejże tradycji, pośród wyznaczników której podmiot liryczny czuje się jak u siebie w domu. "Ja urodziłem się między wierszami" - czytamy, nie mając żadnych wątpliwości, między którymi.