Węgrzy uwielbiają Polaków. Tak bardzo, że przysłowie o naszej przyjaźni znają po polsku. I chętnie je recytują, narażając się na wpadki, całkiem niezamierzone, jak: „Polak Węgier dwa bratanki, i do szklanki, i do kochanki”. W kontekście tej opowieści trzeba przyznać, że to ze wszech miar aktualna wersja. Namiętna miłość potrafi wywrócić do góry nogami życie nie mniej niż niejedna bitwa. Świadczą o tym przezabawne perypetie Polki, która zgubiła serce nad Balatonem i zdecydowała się na emigrację – pod prąd, wbrew rozsądkowi i ekonomicznym prawidłom.