... W jaskrawej smudze światła jednego z reflektorów rozbłysła srebrzyście sylwetka niemieckiego samolotu bombowego. Za chwilę omiótł go promień drugiego reflektora, potem tzreciego i wkrótce "Junkers" znalazł się stożku świateł aż pięciu reflektorów. Jeszcze przez kilkanaście sekund bombowiec leciał normalnie, lecz zaraz okryły go zbiegając się z różnych stron koraliki pocisków artyleryjskich. W pewnym momencie maszyna zachwiała się, rozkwitła jaskrawym wybuchem, trafiona bezpośrednio w zbiornik paliwa, i ogarnięta ogniem runęła ku czerniejącej w dole ziemi...