Czy jest coś takiego, jak tubylcza, "indiańska" poezja? Oczywiście nie. Jest poezja napisana przez osobę, która akurat jest Czipewejem albo Siuksem. Nie, nie ma indiańskiej poezji, ale jest indiańska wrażliwość w brzmieniu ciszy, szacunku do chmury, jastrzębia i cedru podczas wędrówki przez czas; w prawie i przywileju milczenia, w milczeniu góry, w wizji, w rzece torującej sobie drogę do kwitnącej łąki morza, w duchu puszczy i nocy, w prawie przetrwania zgodnie z własnym życzeniem i trwania w czasie jako człowiek, kojot, bóbr czy łosoś. Tubylcza wrażliwość oznacza jedność we wszystkim i poszanowanie tej jedności...