Dlaczego tak wielu ewangelicznych kaznodziejów krzyczy z ambony o Bożej mocy, a potem przerzuca swoich emocjonalnie niezrównoważonych członków do najbliższego terapeuty? Wydaje się, że chrześcijanie wierzą, że to „eksperci” od psychologii mają odpowiedzi dla złamanych serc i dusz Bożych ludzi. Kiedy kościoły oferują poradnictwo, jest ono często zabarwione domieszką świeckiej psychologii i psychoterapii, które przeniknęły do kościoła.