Kilkanaście minut później ruszyło natarcie szańców polskich, przywitane przez obrońców kanonadą artyleryjską. Wśród dymu i kurzu wzbijanego przez wrogie kule powiewały dwie białe chorągwie, przy których z dobytymi szablami szli Stadnicki i Pieniążek. Przed murami żołnierze gwałtownie przyspieszyli i z głośnym okrzykiem zaczęli się wspinać po gruzach. Jako pierwsi wdrapali się na basztę Świnuską Wybranowski i Serny, zatykając na niej chorągwie. Początek natarcia był udany. Nad pogruchotanymi basztami powiewało kilka królewskich sztandarów, a przy wyłomach tłoczyło się mnóstwo żołnierzy. Obserwatorom pozostałym w królewskim obozie wydawało się, że Okolne Miasto jest już w polskich rękach.