Gdzie wola, tam więcej świata. Bo nie zna życia, kto nie przeszedł przewieszki, chociażby prostej, asekurowanej łańcuchem, gdzieś na Orlej Perci w Tatrach. Przewieszka zaś to formacja skalna, która jest ujemnie odchylona od pionu. Wspinaczka w niej uchodziła kiedyś za niemożliwą. Gdy przyjmuje kształt odwróconego blatu, głową w „dół” trzeba iść do „góry”, wbrew prawu grawitacji? I taka jest „przewieszka” Magdaleny Nowickiej. To zbiór napisany wbrew oczekiwaniom, gustom, zachętom. Wydaje się niespójny, ale zarazem w owej niespójności świeży. To tomik w ciągłej drodze, stawaniu się, wspinaniu na wyżyny mówiącego podmiotu – wbrew prawu powszechnego ciążenia poezji ostatnich lat, w której liczy się projekt, próba cyzelowanego języka. Stoi za tym złudzenie, że można stworzyć wiersz doskonały, czysty.