Prowokacja gliwicka trwa. Nie jako wydarzenie, ale jako metoda obarczania winą niewinnych i przepoczwarzania sprawców w ofiary. Przedmiotem książki jest totalne nadużycie języków, akt dezinformacji czynnej sprzed 70 lat. Wtedy to - gdy Hitler i Stalin szykowali rozbiór Rzeczypospolitej - z radiostacji niemieckiej nadano po polsku do Francji i Anglii zaszyfrowany komunikat: skorzystajcie z okazji, żeby siedzieć… cicho. Autor pokazuje miejsce akcji setką zdjęć i dokumentów. Idzie drogą napastników metr po metrze, sekunda po sekundzie i obala całą dotychczasową narrację o prowokacji gliwickiej. Pokazuje, jak podobne metody działają obecnie. Próbuje odpowiedzieć na pytanie, czego nas ta historia uczy i jak bronić swojego dobra przed provokado państwa zbójeckiego. Esperancki tytuł książki wpisuje się w pamięć o idei Ludwika Zamenhofa w 150-lecie jego urodzin (cząstka -ad- oddaje cechę ciągłości, trwania: provoko-provokado).