Michalkiewicz nie boi się nazywać rzeczy po imieniu. Przypomina słynną tzw. komisje Michnika, która w 1990r., na polecenie ówczesnego ministra edukacji narodowej Henryka Samsonowicza, dokonała tzw. badań w archiwach MSW. Przez kilka miesięcy "komisja" buszowała w teczkach. Do dziś nie wiadomo, dlaczego, jakim prawem, co zniszczono, a co wyniesiono. Wiadomo tylko m.in., ze z teczki "drogiego Bronisława" zostały tylko okładki. Kto się boi teczek i dlaczego?