Nie jest to przegląd najważniejszych dzieł fantastycznych dekady i czytanie Oramusa wyłącznie jako krytyka literackiego spłyca obraz całości. Pisze bowiem autor o książkach, ale myśli o świecie, w lekturze znajdując jedynie pretekst do refleksji nad kondycją współczesnego człowieka. Wszędzie dostrzega nadchodzącą katastrofę i znaki zwiastujące koniec świata. W swojej krytyce cywilizacji przypomina Oramus trochę Stanisława Lema, z tym że dochodzi tu wymiar metafizyczny, którego Lemowi brak.