Jeżeli zgodzić się z Conradem czy też Sigrid Undset, że cechą dojrzałości człowieka jest poczucie odpowiedzialności, zwłaszcza za innych, to mnie dojrzałość dopadła nagle w 1939 r. W tym tragicznym roku skończyła się młodość mojego pokolenia, a zaczęła się ciężka harówka. W moim przypadku trwała ona pięćdziesiąt siedem lat. Nie licząc niewoli, nie czułem się nią jednak upośledzony i dziś mogę powiedzieć, że w życiu zaznałem wiele satysfakcji i świetnie się bawiłem.