Z tych licznych tarapatów i konfliktów w domu wybawił mnie pomysł wyemigrowania do Palestyny. Zmienił on mój los radykalnie. Propozycja dołączenia do grupy żydowskiej młodzieży, żyjącej w warunkach komuny (kibucu - po hebrajsku) w Warszawie, wyszła od brata. Miałam wyruszyć z nimi w nielegalną drogę do Erec Izraela, czyli Palestyny, w celu budowania własnego żydowskiego państwa. Przyjęłam ten pomysł z radością. Pociągała mnie myśl poznania nowych ludzi, życia we wspólnocie wśród młodzieży żydowskiej, której udało sie uratować od zagłady, dotarcia do dalekiego, nieznanego kraju. Lękałam się tego wszystkiego, ale przeważała ciekawość i żądza przygód.