Niewiele osób w Polsce, ale i w Europie, wie, że Belgia ocalenie własnej niepodległości zawdzięcza powstaniu listopadowemu 1830 r. Wtedy to "straż przednia" kontrrewolucji organizowanej przez, cara Mikołaja I, by zdławić rewolucję sierpniowo-wrześniową w Brukseli, zwróciła swe bagnety przeciw dywizjom rosyjskim. Powstanie listopadowe zmieniło układ sił politycznych w Europie i, w konsekwencji dramatycznej sytuacji, jaka powstała nad Wisłą, dyplomaci Anglii i Francji przeforsowali na londyńskiej konferencji pięciu głównych mocarstw europejskich protokół z 20 grudnia 1830 r. (po dziesięciu godzinach nerwowych obrad), w którym uznano odrębność Belgii. Dalej rewolucja belgijska 1830 r. mogła zasadniczo potoczyć się już torem dyplomatycznym. Co więcej, polska dyplomacja powstańcza uchroniła Belgię przed bratobójczą wojną domową, doprowadziła do kompromisu w kwestiach granicznych w Kongresie Narodowym, który zgodził się na ustalenia konferencji pięciu mocarstw w sprawie granic i na powołanie Leopolda z dynastii Saxe-Couburg na króla Belgów (przyjęto tzw. traktat XVIII artykułów). Dziesięć miesięcy powstania listopadowego sparaliżowało wszelką inicjatywę kontrrewolucyjną Rosji, utrwaliło niepodległość Belgii, pozwoliło Belgom na organizację nowego konstytucyjno-monarchicznego organizmu państwowego oraz powołanie armii narodowej. Przez Belgię przeszła fala uwielbienia dla walczącej Polski oraz niezliczonych pochwał pod adresem jej malej, nieustraszonej armii, której sukcesy porównywano z największymi sukcesami Napoleona Bonapartego. Belgijska opinia publiczna najintensywniej wzywała całą Europę do obrony Polski i snuła wizję nowej, wolnej Europy.