Człowiek od zawsze porządkował otaczający go świat. Jest to działanie tak naturalne, tak narzucające się, tak natrętne, że nie sposób wyobrazić sobie człowieka niebędącego istotą kategoryzującą - homo categoricus. Trawestując Zygmunta Baumana to tak, jakby wyobrazić sobie niewiejący wiatr lub niepłynącą rzekę. Oczywiście podziały przestrzeni nigdy nie były sztywne, niemobilne, trwałe. Jeśli jest wiatr, to wieje; jeśli jest rzeka, to płynie. Z czasem, w miarę jak rozszerzały się horyzonty przestrzeni dostępnej jednostkowemu poznaniu, a samo poznanie ujawniało olbrzymie bogactwo otaczającej człowieka rzeczywistości, wytyczane granice rozcinały coraz większe obszary, w końcu w wypadku niektórych klasyfikacji cały świat, a budowane podziały, także te proste w formie, stawały się coraz bardziej złożone i wielowątkowe.