Plan był taki: rozmawiamy z tymi, którzy na Litwie sześćset lat po Grunwaldzie najwięcej znaczą, z tymi, którzy są po prostu najbardziej wyraziści i z tymi, czasem anonimowymi, którzy rozsławiają ten niewielki kraj. Niektóre spotkania wydawały się oczywiste – z panią prezydent, z premierem. Inne zależały już tylko od naszej inwencji – prosiliśmy o rozmowę wybranych artystów, historyków, naukowców, polityków, dziennikarzy... Święte zaś były ramy czasowe – robimy wszystko w miesiąc.