Różewicz... odnajduje esencję liryki; ale - paradoksalnie - nie przez mnożenie tego, co w poezji ma być najbardziej poetyckie, lecz przeciwnie: sprowadzając poezję do sztuki wyboru z rzeczywistości, do sztuki spojrzenia na rzeczywistość... Różewicz strąca poezję na ziemię i, zarazem, przywraca jej inne, klasyczniejsze powołanie: nie - dostrzeganie w rzeczach tego, co je przerasta, a tego, co z ich stosunku - wzrusza.