"Poezja jako miejsce na ziemi to książka do pewnego stopnia obiecana i wyczekiwana. Obiecana, bo kolejne wiersze i tomy Dyckiego układały się w konsekwentną całość, a poeta zdawał się sugerować konieczność lektury całościowej. I jeśli nawet tak nie było, jeśli w kolejnych zbiorach Dycki usiłował złamać monopol własnej idei – a jest to również poezja końca pewnej idei – to z całą pewnością można mówić o momencie wyczekiwania ze strony czytelników: wyczekiwania na kontynuację i dopełnienie najważniejszych wątków, na zaokrąglenie sumy, której składniki przewijały się w kolejnych tekstach. (...) Powracające motywy – domu, śmierci, ciała męskości i zniewieścienia, schizofrenii – nie dopełniają się, lecz raczej nakładają na siebie i wciągają w fascynującą grę odbić, zniekształceń i chybionych konkluzji." Jacek Gutorow