Kiedy jesienią 1999 roku, u mamy Leny stwierdzono raka piersi, zdecydowałam się natychmiast, że muszę z nią przeprowadzić wywiad o jej wojennych przeżyciach. Jej opowieść zawierająca potężną dawkę dramatyzmu, mieszanki strachu i nadziei, jak również będąca wyrazem złudnej normalności , która aż do samego końca wywoływała u ludzi wrażenie, że w pewnych okresach przeżywała prawie normalną młodość w tej poczekalni do śmierci była zbyt ważna, żeby jej nie upowszechnić.