35 lat temu Tomasz Mann, po otrzymaniu obywatelstwa USA, mówił: „Chcieć wzbudzić współczucie, bronić i usprawiedliwiać Niemcy, to dla Niemca z pochodzenia z pewnością nie byłoby dziś stosownym zamysłem. Odgrywać sędziego, z usłużności dla niezamierzonej nienawiści, jaką potrafił wzbudzić jego naród, przeklinać go i potępiać, a siebie samego zalecać jako ‘dobre Niemcy’, zupełne przeciwieństwo dla tych tam, złych i winnych, z którymi nie chce się mieć nic wspólnego – wydaje mi się, iż z tym też nie jest takiemu człowiekowi szczególnie do twarzy. Gdy ktoś urodził się Niemcem, ma do czynienia z niemieckim losem i niemiecką winą”.