„Właściwie nie bardzo wiadomo, co począć z przeszłością” – pisze Geertz; jednak z własnej przeszłości stworzył on pierwszorzędną, medytacyjną niemal książkę, pełną głębokich refleksji. Stylem chwilami potoczystym, a chwilami przywodzącym na myśl prozę Jamesa, opisuje miejsca, które były widownią jego antropologicznych trudów: marokańskie Sefrou, indonezyjskie Pare; uniwersytet w Chicago, Instytut Badań Zaawansowanych w Princeton. (...) Czytelnik może zaś przyjrzeć się temu, jak owocnie przemieszały się tutaj z sobą przypadki i idee, składając się na karierę naukową pewnego antropologa.