Posrod wielu Polakow, ktorzy opuszczali Polske w poszukiwaniu nowego zycia za granica bylam rowniez ja. W pamietnym roku 1981, na pare miesiecy przed wprowadzeniem stanu wojennego, w pospiechu, jakby przeczuwajac nadchodzaca katastrofe, najpierw wyjechal moj maz, a ja niedlugo potem - w dziewiatym miesiacu ciazy, z piecioletnim dzieckiem. Byl to najbardziej dramatyczny moment naszego zycia. Wydarzenia te opisalam. Mial to byc rodzaj pamietnika przeznaczonego dla rodziny i najblizszego kregu przyjaciol. Dla mnie jednoczesnie byla to niejako forma psychoterapii, majaca na celu wyzbycie sie balastu zbyt bolesnych odczuc prowadzacych nieuchronnie ku depresji.