W Planecie slumsów Mike Davis stawia dramatyczną diagnozę stanu współczesnego świata. Jeden z najwybitniejszych znawców problemów urbanizacji kreśli przerażający obraz ekspansji miast-molochów na peryferiach globalnego kapitalizmu. Proces ten obejmuje niemal wyłącznie niepohamowany rozrost dzielnic nędzy. Już miliard ludzi, szósta część ludzkości, gnieździ się w slumsach. Davis podkreśla, że głównym motorem tej urbanizacji, inaczej niż w XIX-wiecznej Europie i Ameryce Północnej, są upadek przemysłu, rolnictwa i służb publicznych spowodowane neoliberalnym dostosowaniem narzucanym krajom peryferii przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy i Światową Organizację Handlu. Miliony wyzutych ze środków do życia mieszkańców wsi w Afryce, Azji i w Ameryce Łacińskiej migrują do miast powiększając armię funkcjonalnie wykluczonych – nowych proletariuszy, których niestabilna i półniewolnicza praca napędza zyski współczesnego kapitalizmu, a którzy nie mają żadnych szans by skorzystać z owoców swego trudu.