Kiedy Jurij Gagarin po raz pierwszy okrążył Ziemię, Piotr Krawczyk miał już dwa lata. Nie myślał jeszcze o napisaniu książki. W rodzinnym Krakowie skończył iranistykę na Uniwersytecie Jagielońskim, pracował jako motorniczy, grał w zespole "Oddech". Potem, w Warszawie, w Muzeum Azji i Pacyfiku zajmował się orientalnymi instrumentami muzycznymi i tradycyjną bronią afgańską. Grał jazz, klepał biedę i jeździł do Paryża. Przez pięć lat próbował zbić fortunę prowadząc camping na Mazurach. Zimą robił jednak bokami, pracował więc w innych firmach. A czasem nie robił nic i może dzięki temu, dwadzieścia dziewięć lat po śmierci Gagarina, wydaje pierwszą powieść.