"Pomimo, że po spaleniu naszego warszawskiego mieszkania wypadło mi mieszkać w Poznaniu - w sumie dłużej niż w Warszawie - nigdy nie przestałem właśnie Warszawy uważać za swoje miasto i czuć się z nią duchowo związanym. Nieraz przypomnienie widywanych na ulicach charakterystycznych scenek, przeżytych wydarzeń, zasłyszanych powiedzonek, kawałów czy opowiastek, wywoływało uśmiech na twarzy i wprawiało mnie w dobry humor.