Uważam, że nie należę do osób szczególnie zarozumiałych i obnoszących się ze swymi sukcesami. Zresztą od czasu rozwiązania Sejmu pierwszej kadencji do chwili zawiązania Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, na początku 1997 roku, niewiele mogłem ich zanotować. Nie znaczy to jednak, że w tym okresie nie miewałem racji. Nieskromnie tu przyznam: uważam, iż na ogół broniłem słusznych koncepcji. jedną z nich było głoszenie potrzeby połączenia sił ugrupowań odwołujących się do tradycji Sierpnia 1980 roku i "Solidarności" z jej pierwszego, heroicznego okresu. Nigdy jednak nie zachęcałem do sztucznego ujednolicenia obozu Polski posierpniowej.