Siedmioletni okres istnienia placówki kształcącej leśników w dwudziestoleciu międzywojennym podjęła się udokumentować obecna dyrektor szkoły. Książki nie napisał więc historyk, ale na profesjonalne zainteresowanie tematem moglibyśmy się nigdy nie doczekać. Publikacja powstała dzięki pasji i wytrwałości.Autorce udało się zgromadzić interesujący materiał, który w znacznej części charakteryzuje ten typ kształcenia. Dowiadujemy się więc, że naukę szkolną poprzedzała praktyka. Nastoletni chłopcy, którzy chcieli zostać leśniczymi, musieli nieodpłatnie przepracować rok w terenie. A ponieważ szkoły szybko wypełniły braki kadrowe, a liczba kandydatów była znaczna, praktyki przeciągały się nawet do kilku lat. Intratna państwowa posada kusiła tak jak i dzisiaj. Z tą jednak różnicą, że gdy dziś pączkują coraz to nowe placówki, przed wojną, kiedy kierownictwo LP uznało, że wykwalifikowanego personelu wystarczy, szkoły zaczęto zamykać. Do 1939 r. zostały tylko dwie.