Olszewski obnaża przed czytelnikami swoją duszę. Rozdrapuje swoją ranę by (...) przywołać słowa Barthesa. Dzięki nagromadzeniu takich słów, jak: pamięć, noc, mrok, sen, ból, tęsknota, ja, ty, wciąga nas w swój świat, a brak metaforycznego sztafażu czy innych, nadużywanych przez niektórych poetów środków stylistycznych, dodatkowo podkreśla rzeczywistość tej twórczości. Jej głęboką prawdę. To poezja, którą boleśnie odczuwamy w trakcie czytania.