Wydarzenia w wiosce Nabud Khel do złudzenia przypominają przypadek Nangar Khel, a szczególnie reakcję polityków i świata mediów. Pierwsi dbają tylko o swój wizerunek i o to, żeby broń Boże coś im nie zaszkodziło. Jedyną jaśniejszą gwiazdą w tym towarzystwie jest wiceminister obrony narodowej, emerytowany generał, wcześniej jako dowódca bardzo popularny wśród swoich podwładnych. Dziennikarze (też poza małymi wyjątkami) gonią za tanią sensacją i tytułami, które pomogą im zdobyć więcej czytelników. Identycznie było w roku 2007.