Powiem wprost: opracowanie kazań Orzecha okazało się istną katorgą! Proszę to sobie wyobrazić: Pierwszym etapem było zebranie nagrań magnetofonowych, z których większość dokonana została na fatalnym poziomie technicznym - wręcz na granicy słyszalności. Potem autorzy pomysłu szukali ludzi (studentek i studentów, kleryków, znajomych pań i panów), którzy zechcieliby bezinteresownie (!) 'wklepać w komputer' to, co usłyszeli z głośnika. Przeciętne kazanie (trwające 30 minut) pochłaniało 3-5 godzin pracy! Wreszcie należało dokonać redakcji otrzymanego w ten sposób 'produktu językowego'. [...]