„[...] Dzień już był srogi, gdy przetarli oczy ze snu. Obudziło ich psów szczekanie i rogów odgłosy; to czeladź niespokojna o młodego pana ruszyła śladem jego. Dersław też w róg uderzył i niebawem drużyna cała dopadła pagórka, witając radośnie Spytka, który stał jak oczarowany, z oczyma utkwionymi w krajobraz roztaczający się przed nim.