Kiedy przygotowywałem ten zbiór moich opowiadań, odczytując je wszystkie – prawie wszystkie – miałem takie wrażenie, jakbym czytał mój dziennik. Dziennik z wielu lat, od roku 1925 do 1968! A przecież nie miałem zamiaru pisania dziennika, każde opowiadanie pisałem „od początku”, obmyślałem „od początku”. Jednak nanizały się na jedną nitkę, stanowią jeden naszyjnik – czy też jeden różaniec. Paciorki – każdy osobno – a jednak do siebie podobne.