...Prawdę mówiąc, zawsze mierzyłem ludzi wedle tego, ile nieśli w sobie światła i ciemności, i w ciągu życia przekonałem się, że nie ma w tym jednej miary - każdy z nas ma swoją ciemność, lecz także każdy z nas - swoje światło - jeden posiada więcej światła, inny ciemności, bo nawet dzień ma swoje zaćmienia i mroczne zakamarki, a noc nie jest pozbawiona światła: świeczki, księżyca, gwiazd, świetlików - wszystko to są sprawy zwyczajne. Niekiedy jeno zjawia się człowiek, w którego światło bije strumieniami i hojnie napełnia ich próżne naczynia. Podobno rzadko pojawia się człowiek pełen tępej ciemności i podobnie napełnia naczynia dusz bliźnich, ale już ciemnością.