Trwa erupcja talentu Krzysztofa Karaska. Kilka miesięcy temu ukazał się jego 800-wersowy poemat "Flary", tym razem Autor "Godziny jastrzębi" proponuje zbiór tekstów gnomicznych, przypisów, podsłuchów i nasłuchów rzeczywistości, które prowokacyjnie nazywa "Odami". Wiersze poprzedza mottami z Horacego i Przybosia. Jeszcze raz możemy przekonać się, że czas i przestrzeń dla poezji nie mają większego znaczenia, liczą się tylko ci, którzy przekraczają wszelkie uwarunkowania, siłą poetyckiego wyrazu stawiając się ponad (poza?) literaturą. Karaskowe "anty-ody" zbudowane są ze "słów lśniących i słów szarych", nieważne które są które, ważne są napięcia pomiędzy nimi, poetyckie błyski, a tych w "Odach" nie brakuje.