"Rozgorzała walka wręcz. Nikt już nie zważał na strzały z wież oblężniczych, nikt nie mógł chować za murami. Łucznicy polscy i niemieccy mierzyli wzdłuż wałów. Niemcy pośpiesznie pięli się w gorę. Tarcze polskich wojów instynktownie osłaniały ciała, w rękach wiły się miecze. Co czyjaś głowa ukazała się nad popiersiem wału, co czyjaś dłoń uczepiła się krawędzi, już miecz błyskał w tamtą stronę. I tak nieustannie, w szalonym pośpiechu, dopóki celna strzała nie stała się przyczyną rany lub śmierci. Ale wtedy na miejscu powołanego zjawiał się woj następny, który trwał dalej na posterunku..."