W Obrazkach warszawskich Prus wyróżnia kategorię „ludzi mijających” — przechodniów, których mija się każdego dnia na ulicach miasta, nie zauważając ich prawie i nic o nich nie wiedząc. Są to ludzie „typowi”, pod każdym względem jedynie przeciętni, przezroczyści w swej nijakości. Pisarz dostrzega początki anonimowości miejskiej, która nierzadko przeradza się w dojmującą samotność. Możliwość zaszycia się w tłumie ma też najwyraźniej swoje wady — rozbicie społecznej (i sąsiedzkiej solidarności).