Wszystko, co wiemy, co przeżywamy i co traktujemy jako przeszłość znajdywaną w historiografii, bierze się z doświadczenia myślenia o niej, a nie z niej samej. Owo zasłonięcie dostępu do przeszłości, jaki funduje nam kultura jest jednocześnie oddaleniem pretensji do niezapośredniczonego orzekania o niej i źródłowego doświadczania jej jako samej w sobie. Powtórzmy, więc, wszystko, czego dowiadywaliśmy się o przeszłości wiemy z kulturalizującej nas kultury. Jest tak, dlatego, że przeszłości nie możemy doświadczać bezpośrednio, ani wydobywać ją ze źródeł, w których jakoby tkwi, ani „słuchać" ich, bo one same nie mówią; ani dojrzeć w nich minioną realność ludzką, bo wypatrzeć się jej w nich nie da.