Nowojorczyk to niełatwa do prostego opisu sylwetka. Jest nim i ten, który mieszka w strzeżonym przez uzbrojonego i umundurowanego cerbera domu zaopatrzonym w kamery telewizyjne na każdym korytarzu, z pałacowym hallem za oszklonymi drzwiami wejścia. I ten, który zajmuje klitkę w slumsach albo posiada domek w willowej dzielnicy Queens czy Staten Island, albo spędza noc w schronisku dla bezdomnych, albo jest lokatorem czerwonej kamienicy w dzielnicy murzyńskiej. I właściwie ten, który mieszka poza administracyjną granicą metropolii, dojeżdża do pracy z willi jednego z setek miasteczek na styku z Nowym Jorkiem albo New Jersey.