Nowe Warpno to miejsce wyjątkowe: miasto na samej granicy polsko-niemieckiej, o niezwykłym położeniu na półwyspie i z wyczuwalną, choć trudną do zdefiniowania atmosferą, wynikającą zapewne ze skrzyżowania sąsiedztwa dużej wody Zalewu Szczecińskiego, lasów Puszczy Wkrzańskiej, urody niewielkich domków w malowniczych zaułkach i wolno płynącego w nim czasu. Autorowi lub wydawcy, któremu zechce się skonfrontować wiedzę czerpaną z dokumentów, przekazów, wspomnień, map i fotografii z życiem codziennym miasteczka i jego mieszkańców uwalnia się wyobraźnia. Wyobraźnia stopniowo obrasta w fakty i anegdoty, wydarzenia znane z suchych zapisów nabierają rumieńców, twarze ich bohaterów rysują się coraz wyraźniej, a ich sceneria – domy, ulice, port, wybrzeża, kościoły, pałac – przestają przypominać statyczne dekoracje teatralne, stają się dynamiczne, migotliwe, pełne barw, cieni i półcieni... I historycznie zmienne. Bowiem archiwalne fotografie, choćby jednego tylko zaułka czy budynku, ułożone w pewnym chronologicznym porządku ujawniają dramaturgię losów miasteczka i jego mieszkańców: domy zmieniają swój wygląd lub znikają z powierzchni ziemi, ulice zmieniają nazwy, a nierzadko także swój bieg, kąpielisko przesuwa się o kilkaset metrów, mleczarnia zamienia się w siedzibę straży pożarnej, bank w szkołę, hotel w kino, restauracja w salę miejskich uroczystości, potem gimnastyczną, szyldy sklepów czy instytucji zmieniają język, a ich siedziby przeznaczenie. Metamorfozy życia i historii... Nawet niezmienność staje się fascynująca: poczta nadal jest pocztą, świątynia świątynią, choć innego wyznania, ratusz ratuszem a port portem. Bahnhofstraße to nadal ulica Dworcowa (choć już bez dworca), Fischerstraße–Rybacka, Wendenstraße–Welletów, a o miejscu zwanym Horst w pobliżu Althagen powojenni bywalcy Brzózek wspominają, że też mówili Horst, choć już nie wiedzą dlaczego...