"Może najbardziej spektakularnym cyklem o miłości autorki, Wiesławy Kwinto-Koczan, do przyrody, otoczenia wiejskiego i najprostszych gestów, jest cykl bieszczadzki w najnowszym tomiku wierszy tej autorki. Ileż wielkiego uroku, ekwilibrystyki słów i skojarzeń mieści ten cykl. Tu bukowe cienie schodzą w doliny, noc rozświetla snop iskier, pod Soliną wzgórza "poszły na wieczorne nieszpory", a zapora błyszczy "świateł- kami jak paciorki różańca." Tu słychać granie na źdźbłach trawy, "choć zabrakło dyrygenta", tu Chrystus bieszczadzki trzyma w dłoni kij sękaty, lśnią pagórki Łopienki, trwa poszukiwanie człowieka, "co się zgubił".